Niedawno czytając blogi, trafiłam u naszej koleżanki na post pt. "Zła czy dobra mama" - temat wielce kontrowersyjny i do szerokiej dyskusji. Mnie natomiast, otworzyła się jedna z szufladek pamięci i przypomniałam sobie anegdotkę rodzinną, którą dawno temu opowiedziała mi teściowa.
Kiedy jej dzieci były jeszcze małe, cała rodzinka mieszkała w wygodnym i przestronnym domku w Podkowie Leśnej. "Głowa" domu pracowała zawodowo na eksponowanym stanowisku, a "szyja"...zajmowała się twórczością pisarską - pisała bajki dla dzieci. Siedziała więc w domu i pracowała w zaciszu swego gabinetu, nie wiedząc, co się wokół niej dzieje.
Domem i dziećmi zajmowała się niania, zwana przez wszystkich "Niabcią". Teściowie byli ludźmi bardzo towarzyskimi - bywali i przyjmowali u siebie. Pomysłodawcą i organizatorem wszystkich imprez była moja teściowa.
Po jednej z takich szampańskich zabaw, mamusia pomyślała, że dobrze by było ucałować dzieci przed snem. Wiedziała, że leżą już w łóżeczkach i czekają na jej buziaka. Aby im zrobić dodatkową przyjemność i uszczęśliwić brzdące - postanowiła cichcem przed Niabcią...wcisnąć im do buzi po cukierku. Wpadła więc do kuchni, gdzie na kredensie stały słoiki z cukierkami,ciasteczkami i z różnymi przyprawami.
Wyjęła kilka cukierków w papierku, wrzuciła do kieszenie płaszcza i z szerokim uśmiechem wpadła do dziecięcego pokoju. Dzieci całe w skowronka, wyciągnęły dziobki do całowania, mamcia je wyściskała i szybciutko odwijając cukiereczki ...wcisnęła im do buzi. Nie zdążyła dojść do drzwi...kiedy rozległo się głośne plucie, wrzaski i wyskakiwanie z łóżek. Rozbawioną z łobuzerskim i żartobliwym uśmiechem, mamusię zamurowało. Kiedy sprawdziła, co ma w kieszeni i dlaczego dzieci tak plują, to co się okazało? Wyjęła i trzymała w garści,.... kilka kostek "Maggi", które drapnęła ze słoika zamiast cukierków:)))
Każda mama kocha swoje dzieci i zrobiłaby dla nich wszystko, tylko nie zawsze, udaje się "osłodzić" im życie. Chciałabym jeszcze, na wiecznej rzeczy pamiątkę zachować przepiękny głos, sopran koloraturowy, jedynej (jak do tej pory) w rodzinie śpiewaczki operowej ADY SARI.
Ten filmik zrobiłam dla wnuków, pra...i praprawnuków. Od pisania biografii i historii życia rodziny są specjaliści i napisano już wiele ciekawych opracowań. Uważam, że robię coś od serca, swojego, innego i w sposób miły dla ucha i oka. Moje skromne "dzieło"pozostawię innym....jako pamiątkę po sobie:)))









