gwiazdki

GRY

sobota, 13 marca 2010

SIÓDME PRZYKAZANIE: "NIE KRADNIJ...."









WIDELEC W "KIESZONCE".
Przez ostatnie dni "bawiłam" się porządkami - między innymi czyściłam rodowe srebra a wśród nich zdekompletowane sztućce. Kiedy polerowałam dwa widelczyki do ciasta przypomniała mi się przygoda, jaka mnie spotkała w ubiegłym roku. Moja szwagierka obchodziła pełną rocznicę urodzin i z tej okazji zjechała do kraju jej córcia z rodziną. Kochane dziecko postanowiło zrobić mamie niespodziankę i w skrytości ducha zamówiła imprezę w orientalnej restauracji. Oczywiście zaprosiła, bez wiedzy Jubilatki, najbliższą rodzinę i przyjaciół. Mamę zapakowała do taksówki i pod pretekstem spożycia we własnym gronie urodzinowej kolacji, przywiozła do restauracji. Olbrzymią niespodzianką i niemalże szokiem było dla szwagierki grono siedzących już przy stole gości. Polały się łzy wzruszenia a potem, to już totalna radość i podziękowania za niespodziankę. Impreza się rozkręcała w miarę wznoszonych toastów, ale najlepszą zabawą było obsługiwanie się samemu i wybór dań według własnego smaku i pomysłu.Restauracja ta, otwarta od niedawna, ma swój styl i klimat odmienny od tradycyjnych. Specyfika lokalu polega na tworzeniu kulinarnych przysmaków w oparciu o kuchnię świata: polską, europejską i azjatycką. Gość może jeść ile chce a płaci ryczałtem przy wejściu jedną cenę. Sam też komponuje swoje dania. Wystrój restauracji jest niespotykany, oprócz stołów i stolików są na środku trzy pagody. Pierwsza, to królestwo sałatek - każdy wybiera sobie co chce i ile chce i sam sobie komponuje swoją sałatkę. Druga pagoda, to miejsce gdzie stykają się kuchnie z różnych stron świata. Tam można sobie wybrać dowolne składniki: mięso, owoce morza,grzyby, świeże warzywa i sery - do przyrządzenia gorącego dania. Obok pagody jest lada w kształcie koła a za nią elektryczne kuchenki i azjaci smażący na wokach. Każdy klient jest obsługiwany w mgnieniu oka - zawartość talerza wędruję do woka, podlewana jest sosem wybranym przez klienta i na jego oczach w parę minut danie jest gotowe. Dodatkowe wrażenie robi buchający ogień, sprytnie i po mistrzowsku podrzucana zawartość woka. W trzeciej pagodzie znajduje się cała masa różnego rodzaju deserów. Obok tej pagody jest stolik a na nim sztućce i pałeczki.
Kiedy już wszyscy się zaopatrzyli w swoje ulubione dania i zasiedli do wspólnego stołu zachwytom i komentarzom nie było końca. Najzabawniejsze było to, że młodzież przyszła do stołu z pałeczkami a starszyzna ze sztućcami. Śmiechu było co niemiara, kiedy młodzież uczyła nas jeść pałeczkami - palce sztywne, pałeczki jakieś za cienkie i za długie - no nie dało się tym jeść. Do deserów, w zależności od tego, co kto sobie wybrał, były widelczyki i łyżeczki. Impreza zbliżała się do końca więc wszyscy ustawiali się do pamiątkowych zdjęć, przesiadali się i kręcili w różne strony. Przed wyjściem zbieraliśmy i układaliśmy prezenty, kwiaty, tak aby Jubilatka niczego nie zapomniała. Po zakończonej imprezie rozjechaliśmy się do domów.

Kiedy po kilku dniach robiłam pranie i segregowałam według kolorów ciuchy do pralki, nagle z brzękiem wypadło mi coś z kieszeni blezera, który miałam na imprezie szwagierki. W pierwszej chwili myślałam, że to klips, bo mam zwyczaj wkładać do kieszeni klipsy, kiedy mnie któryś uciska. Sięgam pod wannę i wyciągam... widelczyk do ciasta. Byłam zszokowana: skąd ten widelczyk w moim sweterku? Jak on się tam znalazł? Dopiero po chwili uzmysłowiłam sobie, że moje przepaściste kieszenie musiały go pochłonąć bez mojej wiedzy i zgody, w chwili kiedy się przemieszczaliśmy przy stole do robienia zdjęć. Wpadł biedaczek i cichutko sobie, w dosyć głębokiej kieszonce, siedział. Zastanawiałam się później czy należałoby go oddać, bo to nieświadoma kradzież, ale doszłam do wniosku, że skoro sam się wpakował do mojej kieszeni, to widocznie chce ze mną być i nie będę
go nigdzie odsyłać. Myślę, że jest mu dobrze z innymi wypucowanymi widelczykami - choć on nie srebrny.




12 komentarzy:

  1. Witaj Grażynko :) Za oknem wciąż zima a ja również wspominam moje jedzenie pałeczkami - Japonię. Jakoś tak bez większych problemów przestawiłam się na pałeczki, choć oferowano mi tam również widelce. Co do widelczyka, dobrze zrobiłaś, mam wrażenie, że przedmioty nieraz same nas wybierają i chcą z nami pozostać :) A wracając do poprzedniego postu, książkę Sekret znam, i wierzę w siłę pozytywnego myślenia, tylko czasem tak trudno kontrolować swoje myślenie...
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem Ci Uleńko, że można przystosować niesforne paluszki do trzymania pałeczek, ale chyba tylko wtedy kiedy wiesz, że jedzenie nimi potrwa dłużej. Na jednorazowy wyskok, to tylko dla zabawy można z nimi pofiglować, ale żeby się "po ludzku najeść" - to nie. Co do uciekających myśli, to masz rację nie zawsze jesteśmy w stanie nad nimi zapanować.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. co tam taki widelczyk ( ani złoty, ani srebrny) zabrany przez przypadek...to nie jest kradzież.
    gorsza sprawa ..kiedy przez przypadek , czy też celowo zabiera się komuś "serce i duszę"...
    chyba, że odbywa się to na zasadach wymiany .. wtedy jest fajnie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie mnie rozczuliłaś swoim rozgrzeszeniem - dzięki Ci Di. Natomiast porównanie do skradzionego "serca i duszy" i to bez wzajemnej wymiany...bardzo mnie zasmuciło. Myślę, że gdyby do mojej kieszonki wpadło czyjeś "serce z duszą" a ja nie mogłabym do innej, swojego wrzucić...to na pewno szybciutko bym oddała. Pozdrawiam Cię cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  5. oj.. to nie takie proste z tym oddawaniem "serca i duszy".
    zdradź mi tajemnicę.. gdzie można wskoczyć w takie królewskie szaty i wiosenne kapelusze ? :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiem, że to nie takie proste...A może właśnie dlatego, że sprawa "serca i duszy" jest, jakby tu powiedzieć..."pokręcona", to dlatego jest ciekawa i nieco dokuczliwa.
    Di zainstaluj sobie program "imikimi.com" a wtedy wszystko będziesz mogła ze swoją "buźką" robić:):):)Jeżeli nie masz, to mogę Cię ubrać w kapelusik, ale musiałabyś mi przysłać e,mailem swoją ulubioną fotkę, najlepiej zdjęcie od legitymacji. Jak się zdecydujesz daj mi znać a podam Ci mojego e,maila,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak tu miło i ciepło u ciebie, jak zawsze!
    Chwilkę se tu posiedziałam, poczytałam i jest mi lepiej, bo w ogóle już się lepiej czuję.
    Gorące uściski!

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się Marzyniu, że dobrze się czujesz w moim saloniku. A najważniejsze, że powracasz do zdrowia, życzę Ci go z całego serca. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  9. Widelczyki też bywają znudzone! I mają marzenia:) Ten śnił o podróżach i zjawiłaś się Ty-jak Wróżka Czarodziejka!!! Przyjaźń od pierwszego wejrzenia.
    Buziaki***

    OdpowiedzUsuń
  10. Monisiu dzięki za przywrócenie mi wiary w ludzkie poczucie humoru, cudnie to ujęłaś w paru słowach. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na kawkę kiedy tylko będziesz miała ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  11. haaahaaa to mnie rozbawiłaś ...fotka od legitymacji..chyba szkolnej ? bo tam mam jeszcze zdjęcie w miarę "strawne" ..potrzebny jest program odmładzający . ostatno robiłam zdjęcia do zmiany dowodu i powiedziałam sobie nigdy więcej .
    pozostaje wyobraźnia, w której dokonuję retuszu aktualnego wyglądu
    i za chwilę wyglądam jak te wszystkie piękne dziewczyny na You Tube :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  12. I właśnie o to chodzi - kapelusz wiosenny, to i buźka może być wiosenna, "szkolna":) Di nie musisz nic zmieniać, w kapeluszu czy bez i będziesz sobą, chodzi w wnętrze, dobre serce, poczucie humoru, łatwość nawiązywania kontaktów i to właśnie jest w Tobie cenne - a nie sama twarz. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń