Za tydzień przyjeżdża moja pierworodna wnuczka!!!! Dla niej zrobiłam ten filmik...bardzo za nią tęsknię, kocham ślepą babusiną miłością i martwię jej krótkimi pobytami w Polsce. Chcę żeby wiedziała, że o niej myślę i staram się wczuwać w te włoskie klimaty. Ogromnie się cieszę, że wreszcie spędzimy razem dwa tygodnie i święta będą typowo rodzinne....więcej nas przy wigilijnym stole!!!!
środa, 7 grudnia 2011
sobota, 3 grudnia 2011
MIKOŁAJE SĄ NA ŚWIECIE...CHOCIAŻ, NIE KONIECZNIE ŚWIĘTE:)
Spotkałam "Mikołaja"...bardzo przyzwoitego, dobrodusznego, pracowitego, elokwentnego i z dużym poczuciem humoru!!!! Nie jest to w prawdzie Św. Mikołaj, ale...organizuje rozdawajki!!!! Ten "Mikołajek" zowie się ANABELL !!!!
Na spotkanie biegłam w podskokach...i oto, co dostałam:
Na spotkanie biegłam w podskokach...i oto, co dostałam:
Piękną, własnoręcznie wykonaną szkatułkę, a w niej....
Przecudnej urody biżuteria...
Wnętrze szkatułki ślicznie wyłożone zielonym suknem...
Komplet wykonany jest z turkusów...i pięknie wygląda na obdarowanej:))))
Aniu jestem zachwycona i bardzo wdzięczna za ten prześliczny komplet!!!! Dziękuję Ci skarbie z całego serca!!!!
Inny "Mikołaj", nie święty oczywiście...i nieco różniący się od poprzednika, bo bardziej leniwy:))) - podrzucił cichcem Ani, swoje "dzieło":))) Może jej się spodoba?
czwartek, 24 listopada 2011
SAMOCHWAŁA W KĄCIE.....NIE STAŁA:))))
Trochę "pozazdrościłam" moim koleżankom , że potrafią robić różne cuda, cudeńka...Rękodzieła przepiękne, na blogach, kwitną niczym róże na wiosnę !!!! A ja co biedna, bez polotu, zdolności manualnych i całego warsztatu do wytwarzania ozdób wszelakich:))))
Zrobiłam więc coś innego, prostego a praktycznego, użytkowego ....sama, własnym sumptem i pomysłem...."Pomysłowego Dobromira" :)))
Kilka dni temu kupiłam śliczne, cieplutkie i antypoślizgowe skarpetki, ale nijak mi w nich po domowych deskach i kafelkach chodzić. Na parterze jest strasznie zimno, ciągnie od podłogi jak jasny gwint!!!! No i Grażusi główka zaczęła pracować....należy coś pod te skarpetki podszyć, aby od spodu było cieplej. Oderwałam od starych kapciuszków podniszczoną górę i wykorzystałam spód czyli podeszwę - uprałam, odczyściłam i doszyłam do nich skarpetki:)))) Muszę jeszcze dodać, że skarpetki mają w środku futerko!!!! Wygląda to tak:
Zrobiłam więc coś innego, prostego a praktycznego, użytkowego ....sama, własnym sumptem i pomysłem...."Pomysłowego Dobromira" :)))
Kilka dni temu kupiłam śliczne, cieplutkie i antypoślizgowe skarpetki, ale nijak mi w nich po domowych deskach i kafelkach chodzić. Na parterze jest strasznie zimno, ciągnie od podłogi jak jasny gwint!!!! No i Grażusi główka zaczęła pracować....należy coś pod te skarpetki podszyć, aby od spodu było cieplej. Oderwałam od starych kapciuszków podniszczoną górę i wykorzystałam spód czyli podeszwę - uprałam, odczyściłam i doszyłam do nich skarpetki:)))) Muszę jeszcze dodać, że skarpetki mają w środku futerko!!!! Wygląda to tak:
Skarpetka i podeszwa przed zszyciem.
A to gotowy kapciuszek, cieplutki i wygodny!
Muszę się sama chwalić, bo coś zrobiłam ręcznie...czyli moje rękodzieło:)))
Jestem chyba "Samochwała", która w kącie nie stała, tylko w fotelu siedziała i ciężko pracowała...z naparstkiem na palcu:)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)





